grube tematy na zdrowie!

ZMIANY! #loveyourbody #bodypositive

SONY DSC
napisane przez Joanna Ka

Postanowiłam, że czas wpuścić do mojego życia pewne zmiany. Jestem przekonana, że będą to zmiany na lepsze.

SONY DSC

SONY DSC

Już od kilku miesięcy prowadzę tego bloga i fanpage na facebooku i cały czas podkreślam treści, aby kochać swoje krągłości, kochać siebie takiego jakim się jest i nie pozwolić, aby nasz wygląd zewnętrzny ograniczał nas w dążeniu do celów i czerpaniu radości z życia.

Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że to nie nasze ciało nas ogranicza tylko umysł. Sami sobie kładziemy kłody pod nogi i ustanawiamy różnego rodzaju granice możliwości.
Od jakiegoś czasu dojrzewałam do zmiany w stylu życia jaki prowadzę. Mam tutaj na myśli głównie odżywianie i ruch. Postanowiłam przestawić swój umysł na myślenie w kategorii: „Co jest dobre dla mojego organizmu?”
Ale najpierw, dlaczego w ogóle postanowiłam wprowadzić te zmiany w swoje życie.

DSC_1570

Zmagam się z zaburzeniami odżywiania od wielu lat. Bulimia to jedna z form uzależnienia. Tak jak alkoholik uspokaja swoje emocje alkoholem, tak bulimik te emocje „zajada”. Jestem świadoma stanu, w jakim w danej chwili się znajduję i wiem, kiedy jem dlatego, że jestem głodna, a kiedy jem, żeby zabić emocjonalny głód. Ta świadomość daję mi przewagę nad uzależnieniem, mogę to kontrolować i (jeśli starczy mi sił) powiedzieć stop.

Całe życie odchudzałam się.
Bo rodzice kazali, bo grube znaczy brzydkie, bo tak trzeba, bo znajomi tak mówią, bo nie będę miała chłopaka, bo w gazetach tak piszą…
Etap „odchudzania” mam już za sobą. Teraz znam swoją wartość i wiem, że to co jest w mojej główce nie jest w żaden sposób definiowane przez rozmiar mojego ciała.
Zaakceptowałam swój wygląd. Każdy centymetr tłuszczu, cellulitu, blizn i rozstępów. To jestem ja. Różne sytuacje w moim życiu doprowadziły moje ciało do takiego, a nie innego wizerunku. Życie w żalu do samego siebie jest dewastujące i trzeba jak najprędzej zawrzeć ze sobą pokój.

Pomimo, w moim mniemaniu, dużej wiedzy na temat zdrowego odżywiania wybierałam niezdrowy tryb życia. Świadomie przegrywałam z zaburzeniem odżywiania i lenistwem i faszerowałam się fast foodami i słodyczami. Poprzez „faszerowałam” mam tutaj na myśli, że przez ostatnie, co najmniej, pół roku nie było dnia bez czegoś słodkiego, a pizza, kebab czy pierogi z paczki były na co drugi obiad. I co to za przyjemność? Skoro po obżarciu się, czułam się otępiała, bez energii, było mi niedobrze i prędzej czy później kończyło się to rewolucją w toalecie. No i to poczucie winy, że znów przegrałam.

Ponad miesiąc temu rozpoczęłam nową pracę w bardzo nieregularnych dniach i godzinach. To zupełnie rozstroiło moje odżywianie. Nie robiłam sobie na 11h do pracy żadnych kanapek. Cały dzień jechałam na snickersach i drożdżówkach (czasem udało mi się zjeść obiad pracowniczy), a po powrocie do domu zamawiałam pizzę, czy kebaba, albo w lodówce miałam jakieś zapasowe pierogi z paczki.
Nadszedł moment, że stan mojego ciała zaczął mi przeszkadzać. Jesteśmy tym co jemy i na mojej twarzy rozpętało się piekło. Mam problem z trądzikiem i śmieciowe żarcie tylko pogorszyło stan mojej cery. Poza tym, zaczęłam czuć się ospała, zmęczona, bez energii i cokolwiek zjadłam, powodowało to biegunkę.
Czułam się ze sobą źle i postanowiłam to zmienić.

DSC_1609

Po uprzednim przemyśleniu i zaplanowaniu mojego nowego stylu odżywiania się, tydzień temu w poniedziałek wprowadziłam zmiany w życie. Moim celem nie jest zmienienie swojego wyglądu zewnętrznego, a tego, co dzieje się w środku mojego ciała.
Główne założenia mojego odżywiania są następujące:
– jeść posiłki regularnie, w małych odstępach czasu i nie dopuścić do uczucia głodu,
– chleb, makaron, płatki zamienić na pełnoziarniste,
– przygotowywać sobie posiłki na dni pracujące,
– jeść dużo warzyw i produktów jak najmniej przetworzonych,
– zawsze patrzeć na etykietki (skład) i wybierać produkty niskokaloryczne,
– w ramach nieodpartej chęci zjedzenia czegoś słodkiego, jeść owoce,
– wyzwanie – minimum dwa tygodnie bez słodyczy i fast foodów (próbuję zastosować brutalny odwyk),
– odstawić papierosy (co o dziwo jest łatwiejsze niż nie jedzenie słodyczy).
To chyba tyle z takich głównych zasad, które sobie narzuciłam.

#loveyourbody #bodypositive
Nie prowadzę teraz żadnej oficjalnej walki przeciwko schabowemu i tłustej golonce, po prostu ustaliłam sobie wyzwanie: zdyscyplinować się i przejąć kontrolę nad zaburzeniem odżywiania.

Według mnie, kochać swoje ciało to znaczy nie tylko akceptować je, ale również dbać o nie. Chcę być zdrowa fizycznie i psychicznie i wierzę, że poprzez odpowiednią dietę i wysiłek fizyczny, mogę to osiągnąć.

Jeszcze raz podkreślam, że stosując obecną dietę (czyli sposób odżywiania się), odchudzanie nie jest moim głównym celem, a raczej traktuję to jako potencjalny efekt uboczny.
Jeśli przy obecnym, nowym stylu odżywiania się zejdę kilka rozmiarów w dół, to fajnie. Jeśli pozostanę przy rozmiarze w jakim jestem w tym momencie, też spoko.
Moim głównym celem we wprowadzeniu nowego stylu odżywiania się jest bycie zdrowym i żyć długo i szczęśliwie, niezależnie od rozmiaru jaki noszę.

Peace.

O autorce

Joanna Ka

Modelka plus size, masażystka pracoholiczka, amatorka pole dancingu, gamerka na odwyku, uzależniona od muzyki, szczurza mama.
Curves to Love, czyli kochaj swoje krągłości! to miejsce w którym zarażam kobiety pozytywną energią oraz za swoim przykładem uczę je akceptacji i pewności siebie. Bo przecież nie ma jednego kanonu piękna i nie to ładne, co ładne, ale to co się komu podoba.

1 komentarz

zostaw komentarz

Powered by themekiller.com anime4online.com animextoon.com